Stała oparta o maskę samochodu i patrzyła na panoramę miasta,
które milionami kolorowych świateł rozświetlało noc. Jak to
możliwe, że tyle tam światła, a jednak panuje mrok? Gęsty jak
śluz, oblepiający każdy milimetr miasta, jego ulice, parkingi,
sklepy, domy, mieszkańców mrok. Morgana oparła się o maskę obok
niej. – Zapalisz? – spytała wyciągając w jej stronę paczkę z
papierosami. – Tak wiem wiem, pety zabijają, a wampirom, które je
proponują na wieki przebarwiają palce, usta i zęby. – Leah
zerknęła za siebie przez ramię na resztę drużyny. Stali kilka
metrów dalej przy vanie i rozmawiając palili papierosy i siorbali
gorącą kawę z plastikowych kubków. – A daj. – Leah wzięła
papierosa i lekko pochyliła się w stronę Morgany, która odpaliła
zapalniczkę. Zaciągnęła się głęboko po czym wypuściła dym z
płuc. – Tyle tam mroku i zła. – powiedziała do siebie patrząc
na miasto. Morgana wzruszyła ramionami. – Gdzie ludzie tam mrok.
Zawsze tak było, jest i będzie. – W głosie Morgany wyczuła
pogardę. – Więc po co to robimy? Po co ich ratujemy? – spytała
patrząc w oczy wampirzycy. – Ty mi powiedz dowódco. – rzuciła
drwiąco Morgana. Jako dowódca tej drużyny F.A.I.T.H. Leah miała
wgląd w akta wszystkich jej członków. Wiedziała kim byli
wcześniej, co robili, jak ich zmobilizowano… Historia wampirzycy
była dla niej potworna, a jako kobietę dotykała ją jeszcze
bardziej. Morgana przeszła najgorsze piekło niewolnicy seksualnej,
jakie spotkało, i spotyka nadal, tysiące tysięcy kobiet. Na
początku XX wieku sprzedano ją z matką do sieci burdeli w
Argentynie. Miała raptem 5 lat, gdy zmuszono ją do prostytucji.
Potem trwała w tym piekle przez wiele lat, tysiące razy gwałcona,
bita i torturowana, zaspokajając chucie wszelkiej maści potworów,
którzy uznawani byli za nobliwych mężów, dobrych i prawych
obywateli, mających w trosce nie tylko prawo ale i moralność,
wierzących w siły wyższe, bogów i życie pozagrobowe i wierzących
również w to, że to co jej robili, i tysiącom tysięcy innych
kobiet, nie było złe, bo w ich oczach nie była człowiekiem tylko
rzeczą, czymś, co nie posiada uczuć, duszy… Byli też tacy,
którzy wierzyli, że ona to lubi, że wyssała to z mlekiem matki i
że bez tego, co jej robili, jej życie nie miało sensu… A potem
zjawił się On, nie wiadomo, czy kierował się kaprysem, chęcią
zabawy, czy miał jakiś inny cel, zapłacił za godzinę i poszedł
z nią do pokoju, gdzie uczynił ją podobną sobie. On nie
powiedział jej co zrobił, ale Morgana szybko odkryła w sobie moc,
która pozwoliła jej wejść na nową, okrutną drogę zemsty. Stało
się to nieoczekiwanie, ot dzień jak każdy w jej życiu, przyszedł
klient, jak tysiące innych wcześniej, zapłacił za sesję
specjalną, droższa, bo przez otwarte rany i siniaki nie mogła
potem przez jakiś czas pracować i trzeba było to powetować jej
właścicielowi, i zaprowadził do specjalnego pokoju, w którym było
pełno narzędzi, które miały dać mu rozkosz a jej nieopisany ból.
Co się potem wydarzyło w tym pokoju na zawsze zostanie tajemnicą.
Gdy na miejsce przyjechała policja pracująca dla mafijnych
alfonsów, zastali w burdelu zszokowane i przerażone kobiety oraz
siedem rozerwanych ciał bandytów pilnujących niewolnic i jednego
klienta – szanowanego nie tylko w mieście, ale i w całej
prowincji kupca, porządnego kochającego męża, ojca trójki
dzieci, wspierającego datkami kościół i wiele organizacji
walczących z nędzą. Policjanci i mafiosami byli bezradni, było
dla nich nieprawdopodobne, by takiego mordu mogła dokonać jedna
niewolnica, dlatego zaczęli wzajemnie się podejrzewać, że ktoś
próbuje naruszyć równowagę na rynku handlu niewolnicami
seksualnymi i posłużył się nią jako wabikiem. Morgana to
wykorzystała i wróciła tam by nakarmić puste ciało i duszę
zemstą. Zabiła mafiosa, który był właścicielem całej sieci
burdeli, łącznie z ostatnim w którym dokonała się jej przemiana,
oraz jego cyngli i policjantów, którzy go chronili. Potem ruszyła
drogą powrotną przez te wszystkie burdele, do których ją
odsprzedawano, gdy znudziła się poprzednim właścicielom i zabiła
tych właścicieli, ich ochroniarzy, współpracowników i klientów
w bonusie, gdy mieli pecha i byli w nich, gdy się tam znalazła. Gdy
ich wszystkich zabiła, wróciła do Europy, do Polski, skąd ją
sprzedano i tam zabiła wszystkich, którzy omamili jej matkę
fałszywą wizją szczęścia i dobrobytu w Argentynie. Gdy nakarmiła
pierwszy głód zemsty odkryła, że nadal jej dusza jest pusta,
martwa, że te śmierci nie załagodziły jej bólu, nie wypleniły z
głowy koszmarów pamięci, nie zmieniły świata na lepsze. Odkryła,
że ludzkość to pasożyt nie zasługujący na trwanie, dlatego
zaczęła mordować wszystkich, którzy znaleźli się na jej drodze.
Mordowała złych i dobrych, małych i dużych, uzbrojonych i nie
uzbrojonych, katów i ofiary, mordowała inne wampiry, które ruszyły
za nią w pościg, obawiając się, że jej działania sprawią, że
ich istnienie przestanie być domeną fantazji, wiary i lokalnego
folkloru, a stanie się faktem niosącym niebezpieczne konsekwencje
eksterminacji wampirów. Morgana była jednak nieuchwytna i potwornie
skuteczna. Po 200 latach jej morderczej drogi nie spotka się nikogo,
kto zabiłby więcej wampirów i pracujących dla nich demonów niż
ona. Dlatego dowództwo F.A.I.T.H. świętowało, gdy całkiem
przypadkiem udało się ją pojmać. Potem uruchomili co się da by
zmusić ją do współpracy i… teraz stała obok Leah paląc
papierosa i zimno patrząc na miasto pełne zła, tego samego, które
ją stworzyło, bo choć minęło 200 lat, ludzie się nie zmienili.
Więc stała i patrzyła na miasto, które musi bronić przed innym
złem, które tu przybyło by zapanować nad ludźmi, których miała
w głębokiej pogardzie i którym głęboko życzyła jak najgorszego
losu, albo chociaż tego samego piekła, które dawno temu przeszła.
Leah bardzo ale to bardzo jej współczuła, ale też wiedziała, że
jeśli jej zaufa Morgana zabije ją bez mrugnięcia okiem… –
Nigdy o tym nie zapominaj! – ostrzegał ją Forrest, dowódca
sekcji F.A.I.T.H. w skład której wchodził jej oddział. – Jest
tylko narzędziem, potworem, którego udało nam się złapać na
krótką smycz. Poluzujesz ją, bez mrugnięcia okiem zabije ciebie i
całą resztę.– Dokładnie potwór, którego sami stworzyliście.
Zaczynając od pierwszego klienta-potwora, który ją zgwałcił,
każdy kolejny, setki tysiące klientów-potworów, zabijali jej
duszę, zabijali w niej człowieka, aż nic w niej nie zostało prócz
mroku i wtedy zjawił się On i dał jej szansę i tylko jej, by
zobaczyli, by poczuli, by zapłacili za to co stworzyli. Francuzi
mają powiedzenie, że każde państwo ma takie zbrodnie na jakie
sobie pracuje, Morgana jest dowodem na to, że każde społeczeństwo
ma takie potwory, jakie same sobie stworzy i wyhoduje.
Kilka godzin później
Leah siedziała okrakiem na umierającej Morganie i patrzyła na jej
uśmiechniętą twarz. Chciała ją dobić po ciężkiej walce, jaką
stoczyły ze sobą, ale brakło jej nagle sił... Widziała jak w
walce z grzechami Morgana umarła, widziała jak potem wróciła z
zaświatów i walczyła z grzechem przeciwko nim. Zdradziła, to było
pierwsze, co przyszło jej do głowy, ale teraz siedząc na niej
okrakiem, patrząc w umierające oczy zrozumiała, jak okrutnie ją
doświadczano każąc walczyć za tych, którzy uczynili ją tym kim
jest. I wtedy też zrozumiała, że nie ma nadziei dla ludzi, że tak
czy siak grzech zawsze zwycięży, i nie dlatego, że obca siła
ludzi pokona. Nie, bo tak naprawdę nie walczą z obcą siłą…
Chciałam okrasić ten
tekst zdjęciami z gry, gdzie Morgana była „zdrajcą”, ale w
ferworze pasjonującej walki zapomnieliśmy niestety o aparacie, więc
zdjęcia są z innego scenariusza, za to pozwoliłam sobie na dłuższy
„wstęp” autorstwa Zbyszka.
Nie ukrywam, że
baliśmy się wcześniej The Others, bo nie wiedzieliśmy, czy będzie
nam się dobrze grało we dwójkę. Na szczęście dla nas gra się
rewelacyjnie! W tej grze wszystko nam się podoba! rewelacyjny
mroczny klimat, to że każda ze stron ma inną mechanikę gry,
planowanie, walka, reakcje (świadome poświęcenie członka drużyny,
dla korzyści tych, którzy zostaną i walczą dalej okazało się
trudniejsze niż założyliśmy), regrywalność i rywalizacja :-D
Na tę chwilę stan rywalizacji między Zbyszkiem a mną wynosi 2-7.
Jako grzech wygrałam 5 razy, a jako F.A.I.T.H. 2 razy. Zbyszek
wygrał 2 razy jako F.A.I.T.H. W grze są trzy typy scenariuszy +
jeden finałowy, które są tylko lekkim pretekstem do rozegrania
konfliktu. Ale to i tak wystarczy do emocjonujących rozgrywek, tym
bardziej, że wybór grzechów sprawia, że np. grając 3 razy
scenariusz „Ostatni bastion w Heaven”, każda z partii miała
inny przebieg.
Pierwsze partie, gdy
grałam grzechem, Zbyszek twierdził, że F.A.I.T.H. ma o wiele
trudniej, ale potem 2 razy wygrał i obnosił się, że łał,
ekstaza - odkrył jak wygrywać! Szybko jednak zmienił zdanie, gdy
poniósł kolejną sromotną klęskę, przez co wrócił do
przekonania, że grzech ma łatwiej (mężczyźni :-D ) . Na
szczęście szybciej załapałam jak wykańczać grzech, przez to,
choć za każdym razem był to wyświechtany i wyeksploatowany do
bólu melodramatyczny ostatni rzut na taśmę, to jednak ostateczny
dla pokonania grzechu. Tak czy siak, wojna dopiero wybuchła i już
wkrótce zaraportujemy, jak wygląda jej przebieg na konkretnych
mapach.