Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rywalizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rywalizacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2020

The Others VS F.A.I.T.H.

Brad przetarł zmoczoną rzęsistym deszczem twarz, a potem ostrożnie wychylił się za róg budynku przy którym się zatrzymał. Ulica przed nim była cicha i pusta. Na całej jej długości wszystkie światła sygnalizacji miejskiej mrugały rytmicznie żółtym kolorem, który odbijał się w mokrej nawierzchni chodników, ulicy czy na zaparkowanych przy budynkach samochodach konkurując w tym ze światłami reklam witryn sklepowych, bilbordów oraz kilku raptem latarni. – Widzisz coś? – w słuchawkach zatrzeszczał piskliwy głosik Rose. Przystawił lunetę karabinu do oka i wolno omiótł widok przed sobą. Zielonkawy obraz trybu noktowizji wyciągnął z czarnych plam cienia dodatkowe kształty. – Brad, czy widzisz coś? – ponownie zapiszczał głosik Rose. – Pusto. – odpowiedział do sprzężonego ze słuchawkami mikrofonu. – A cywile? Widzisz ich? – widok w lunecie powoli przesuwa się z ulicy na drzwi sklepów, domów, okna i z powrotem. – Nie, nikogo. Co z Karlem? – oko lunety zatrzymał nagle na sporej plamie cienia jakieś 40 metrów od niego. Coś się poruszyło, niezbyt duże, ale jednak. Palec dotknął spust. – Karl zajął pozycję. Możesz ruszać. – Znowu coś się poruszyło i z cienia wyszedł pokaźnych rozmiarów szczur. Wieki, dorodny, wypasiony na odpadkach Heaven cholerny szczur! – Szlag! Ok, ruszam! Czy wiemy jaki to typ grzechu? – Szybkim truchtem podszedł do otwartych na oścież drzwi małego sklepiku spożywczego, który był na tej samej ścianie budynku za rogiem którego się chował. – Nie, nie wiemy. – zapiszczała Rose. Ze środka sklepiku wylewało się intensywne światło mocnych jarzeniówek. Z bronią gotową do strzału wszedł do środka i rozejrzał ostrożnie. Cicho i pusto, wolno zbliżył się do kasy i zerknął za ladę, pusto. Przez całą długość sklepiku ciągnął się regał dzielący go na dwie części. Ruszył jedną z krótkich alejek w stronę ściany z lodówkami wypełnionymi piwem i napojami. – Brad, pamiętaj, że może tam być sporo cywili. Bądź ostrożny, nie chcemy żadnych przypadkowych ofiar. – zapiszczała ponownie Rose. – Pamiętam, spokojna głowa szefowa. – Ja pierdolę! Ten jej głosik mnie kiedyś wykończy, pomyślał idąc ostrożnie wzdłuż regału z syfiastym żarciem. Jak można zrobić dowódcą kogoś z tak wkurwiającym głosikiem? Doszedł do lodówek. Z boku zauważył otwarte drzwi prowadzące na zaplecze sklepiku. Właściwie to dlaczego zrobili ją dowódcą? W czym ona jest lepsza od niego? No chyba tylko tym wkurwiającym głosikiem! Tego nikt nie podrobi. Rose dowódca! Ja pierdolę, co ona może wiedzieć o dowodzeniu? Co kobieta może wiedzieć o taktyce? Ma w tym większe od niej doświadczenie, a mimo to ona dowodzi! Gdzie tu sens, gdzie tu logika? Dlaczego nikt nie widzi, że jest od niej… zatrzymał się. Kurwa, te myśli! Spojrzał pod nogi, nic. Odwrócił się. Niecałe dwa metry od niego majaczyła delikatna poświata zielonej spirali. Dalej, tuż przy drzwiach wejściowych, gdzie leżała rozwalona papierowa torba i rozrzucone puszki i batony, zauważył drugą. Niech to szlag! Pułapki! – Rose, wszedłem w zepsucie. – podszedł do pierwszej spirali, która stała się jeszcze wyraźniejsza. Nienawidzi tego syfu, bo nie widać tych pułapek dopóki w nie nie wejdziesz. – Co czujesz? – zapiszczał głosik Rose. – Zazdrość. – odpowiedział. – No to już wiemy z czym walczymy.


W ciągu dwóch dni rozegraliśmy dwa pojedynki, pierwszy niebieski Starcie dusz z kategorii wybawienie i drugi zielony, Wewnętrzny mrok z kategorii zepsucie. W obu pojedynkach ja grałam F.A.I.T.H. (mieszanina postaci z podstawki i drużyny Beta) a Zbyszek grzechem Zazdrość, jako pomocników w pierwszym scenariuszu miał spaczonych policjantów, a w drugim spaczonych strażaków. Pierwsze zadanie niebieskiego scenariusza polegało na odkryciu dwóch niewinnych. Choć zadanie proste, zajęło mi zbyt wiele czasu i postęp apokalipsy wzrósł o dwa pola. Dzięki temu Zazdrość szybko uzyskała przewagę w walce długo utrudniając moim F.A.I.T.H. poszukiwania niewinnych (drużyna poniosła też pierwsze straty), a gdy w końcu mi się udało, równie długo utrudniała mi oczyszczanie pól miasta z żetonów zepsucia, gdzie można to było zrobić tylko gdy nie było na nich potworów. Tak więc postęp apokalipsy rozpędzał się a szala zwycięstwa coraz wyraźniej przechylała się na stronę Zazdrości. Sytuacja moich F.A.I.T.H. stawała się coraz trudniejsza, w trakcie realizacji trzeciego zadania straciłam jednego z dwóch odnalezionych niewinnych, którego zabił maksymalny poziom zepsucia bohatera z którym miał pecha przebywać, a do tego walczyła ostatnia czwórka bohaterów (tzn. w mieście walczyło trzech a czwarty, ostatni, był w rezerwie). W końcu F.A.I.T.H. znaleźli dwójkę brakujących niewinnych, ale postęp apokalipsy wszedł na 7 pole, a wszyscy mieli liczne obrażenia i wysokie zepsucie. Na szczęście jest takie powiedzenie, nie chwal dnia przed zachodem słońca. Oj, nie chwal :-). Upojony widmem pierwszego pewnego zwycięstwa grzechu nad moimi F.A.I.T.H. Zbyszek zbagatelizował moje działania i dopuścił do uratowania dwóch niewinnych. Szłam z trzecim, ale udało mu się zabić przedostatniego bohatera. Gdy wystawiłam ostatniego członka F.A.I.T.H., będącego w rezerwie, Zbyszek zaczął głośne fetowanie zwycięstwa grzechu. Jak się potem okazało przeliczył się, bo myślał, że moi F.A.I.T.H. nie mają już akcji, a efekt 7 poziomu apokalipsy z automatu zabijał dwóch z moich bohaterów :-) Musielibyście zobaczyć jego minę, gdy mu pokazałam żeton dodatkowej akcji, którą miał do wykorzystania przybyły do walki ostatni rezerwista. Osiedle na którym mieszkamy rozdarł potężny ryk wściekłości z samego dna piekła, a potem wylała się rzeka niecenzuralnych słów. Stan rywalizacji 8-2 dla mnie.

Niestety kolejna bitwa zakończyła się sromotną porażką moich F.A.I.T.H. Tylko pierwsze zadanie z zielonego scenariusza udało mi się w miarę szybko i bezboleśnie zrealizować, następne okazały się istną drogą przez mękę. Nic mi nie wychodziło, no może niektóre rzuty na zepsucie i ogień były dla mnie łaskawe, natomiast pojedynki nawet z samotnym akolitą okazały się sporym wyzwaniem, do tego bardzo kosztownym (szybko rósł poziom zepsucia i ran moich bohaterów). F.A.I.T.H. działało agresywnie, i w pewnej chwili pojawiła się szansa na odwrócenie szali, niestety nie miałam jak jej wyzyskać. Zazdrość zabiła pięciu z siedmiu członków F.A.I.T.H., tak więc stan rywalizacji 8-3 dla mnie.

A o samej grze powiem tylko tyle, wzbudza w nas mnóstwo skrajnych emocji, oj bardzo skrajnych, i jest rewelacyjna! Nie możemy się już doczekać zapowiedzianych przez Portal grzechów i drużyn.

















wtorek, 28 kwietnia 2020

Wszystko przez BANANA...

Kwiecień to dla nas bardzo ważny miesiąc. Dokładnie rok temu, w kwietniu, rozpoczęliśmy naszą przygodę zarażając się nieznanymi nam wcześniej światami gier planszowych. Dokładnie rok temu odkryliśmy, że nasze pojęcie o planszówkach było żadne :-) Oczywiście, jak większość, mieliśmy wcześniej styczność z planszówkami, czy to w dzieciństwie, czy w późniejszym czasie: Chińczyk, warcaby, szachy, remik, tysiąc, wojna, blokus, tromino itd. Ale wtedy te gry traktowaliśmy jako taki przerywnik, ot coś, co na chwilę odciągało nas od innych zajęć, ciekawiło, angażowało, ale na bardzo krótko. Potem pojawiły się u nas gry komputerowe oferując tak wielkie bogactwa, które nas olśniły, że skazały gry planszowe na niebyt. Tak myśleliśmy. Na szczęście planszówkowe ziarno (jak się później okazało) zostało głęboko zasiane w naszych umysłach i przyszedł czas, kiedy zaczęło wyrastać a potem przynosić plony :-). Zdarzało nam się wcześniej kupić jakąś grę i rozegrać partyjkę lub kilka, ale robiliśmy to naprawdę bardzo sporadycznie, choć oboje uwielbiamy rywalizację i był to dla nas, mimo wszystko, dobrze spędzony czas. Jednak gry komputerowe zawładnęły nami całkowicie. No może nie całkowicie :-) bo dokładnie rok temu, w kwietniu, znalazłam w pewnym sklepie internetowym dużą promocję gier planszowych. Dlaczego w ogóle tam zajrzałam? Zawsze chciałam mieć scrabble, ale cena mnie zniechęcała, aż, nie pamiętam czy to na poczcie e-mail, czy na fb, wyskoczyła mi reklama z promocyjną ofertą, gdzie reklamowano m.in. BANANAGRAMS, takie mini a’la scrabble. Promocja była naprawdę zachęcająca, więc zaczęłam oglądać inne gry, a że ich nie znałam, zaczęłam też o nich czytać i oglądać filmiki, recenzje itd. Trwało to ponad tydzień. Zbyszek wtedy nadal błogo tkwił w świecie gier komputerowych nie wiedząc jeszcze, że właśnie zbliża się trzęsienie, które obali ich monopol. Po tygodniu analiz, wyborów, kalkulacji itp. zaczęłam namawiać Zbyszka, żeby mi pomógł w wyborze, bo w koszyku miałam kilka pozycji, a chciałam na zakupy przeznaczyć maksymalnie 200 zł. Zbyszek, dla świętego spokoju wszedł na stronę sklepu, zaczął przeglądać ofertę i… zobaczył gry, przy których mocniej zabiło mu serce. Zaczął o nich czytać, oglądać filmiki, recenzje i odkrył, że jednak świat gier planszowych ma coś, co może nam się bardzo spodobać, coś, co sprawi, że chętniej razem zasiądziemy do stołu – AMERITRASH! Szybki przegląd tytułów i szukanie jak najtańszych ofert i nagle maksymalną cenę pomnożyło nam 8 razy!
Wygląda fajnie, co myślisz? Grał/abyś? Tak, chyba tak, ale to tylko plastik i kartoniki, albo same karty, popatrz ile gier komputerowych byśmy za to kupili! Co myślisz, grał/abyś? Nie wiem, może spróbujmy, ale weźmy mniej. Ale to promocja, potem ceny będą wyższe. Dobra raz kozie śmierć! Najwyżej w najbliższym czasie nasi bliscy, przyjaciele i znajomi dostawać będą od nas na prezenty gry planszowe :-D.

30 kwietnia przyszła pierwsza paczka z zakupionymi grami. Wśród nich był Doom 2ed. Jakiś czas temu poświęciliśmy wersji komputerowej wiele emocjonujących godzin, więc wersja planszowa była dla nas testem, czy planszówki mogą nam zaoferować emocje zbliżone do tych z gier komputerowych. I okazało się, że mogą. Oj mogą :-D Świecie gier planszowych, dzięki Ci za AMERITRASH!!! Od tamtego czasu, jak tylko mamy chwilę, staramy się wspólnie zasiąść do stołu i grać. I wiecie co, czekamy na te chwile z niecierpliwością, bo to naprawdę świetnie spędzony czas :-)

A wracając do Bananasgrams to jak widzicie, ta gra stała się zaczątkiem naszej nowej pasji, miłości, która nami zawładnęła tak mocno, że nie potrafimy teraz bez planszówek żyć!!! Dlatego BANANAGRAMS dzięki Ci za to stokrotne!!!!!!!! To Twój dzień, wszystkiego naj! :-)