Łupłupłupłup
– to serce, wali jak szalone! Boże i do tego tak głośno!!!
Łupłupłup – jakby jakiś szalony perkusista nawalał z całych
sił w bęben. Łupłupłup – Chryste panie, matko jedyna!!! Jest
potwornie przerażony, że słychać je w całym kompleksie, więcej,
w całej cholernej Zonie!!! Uspokój się!!! Uspokój debilu, inaczej
znajdzie cię!!! Słyszysz, znajdzie!... Łupłupłup! – wtem serce
zamiera i zalewa go kleista, prawie materialna cisza. Przez chwilę
nic się nie dzieje aż nagle… słyszy To, wyraźnie, blisko,
bardzo blisko: flap, flap, flap… powolne człapanie w zalegającej
w pokoju wodzie. Flap, flap… To zatrzymał się, słyszy jak węszy.
Boże węszy! Wyczuje go po zapachu!!! Uspokój się kurwa!!! Nie
panikuj! Nie panikuj, a będzie dobrze! Leży w ciemnościach, w
wąskim przewodzie wentylacyjnym ciągnącym się tuż pod sufitem.
Wlazł do niego w pokoju dyżurnego, kiedy usłyszał przeraźliwe
wrzaski Igora „Piąteczki” dochodzące z korytarza. Miał farta,
wszedł do tego pokoju bo chciał sprawdzić, czy nie znajdzie tu
jakiś fantów. Sprawdzili go jak weszli do kompleksu, ale teraz
przed wyjściem chciał się upewnić, że nic nie przeoczyli… i to
go uratowało. Bo gdy Igor „Piąteczka” przeraźliwie wrzeszcząc
konał na korytarzu, on wskoczył na biurko dyżurnego i wlazł do
przewodu wentylacyjnego ciągnącego się pod sufitem. Leżał teraz
w nim i celował ze swojego RMB 93 w otwór, którym tu wlazł. W
pierwszej chwili chciał uciec tym przewodem jak najdalej od
korytarza w którym umarł Igor „Piąteczka” i pokoju dyżurnego,
w którym stał teraz To i węszył. Nie zrobił tego jednak, bo bał
się, że zabłądzi w plątaninie przewodów i zostanie w tym
kompleksie, jak Igor „Piąteczka” czy „Wyschnięty” Wania, na
zawsze. Poza tym od wyjścia z tego kompleksu dzieliło go To i kilka
metrów korytarza w którym umarł Igor „Piąteczka”. Kilka
metrów i będzie daleko od tego koszmaru!… coś skrzypnęło, coś
zaszurało, coś spadło do wody i usłyszał całkiem blisko, jak To
węszy. Włożył głowę do otworu, którym tu wlazł!!! Nagle tuż
przed nim zapłonęły żółcią ślepia To. Nacisnął spust,
ciasnota przewodu wentylacyjnego spotęgowała huk, który go
ogłuszył. Przeładował strzelbę i dopiero po tym zapalił
czołówkę i ostrożnie wychylił się przez dziurę obryzganą
kawałkami tego co wypełniało głowę To. Rozejrzał po pokoju.
Bezgłowe ciało To leżało w wodzie barwiąc ją ciemną posoką.
Ostrożnie wyszedł z przewodu i wyjrzał na korytarz. Nie licząc
ciała Igora „Piąteczki”, leżącego tuż przy pancernych
drzwiach prowadzących do wyjścia z kompleksu, korytarz był pusty.
Ostrożnie wyszedł, i ruszył w stronę pancernych drzwi. Starał
się iść jak najciszej, ale stojąca w korytarzu woda mocno to
utrudniała. Co chwilę zerkał za siebie aż zrównał się z ciałem
Igora „Piąteczki”. Zatrzymał się, spojrzał na niego i zamarł.
To nie był Igor „Piąteczka”! To nie był Igor „Piąteczka”!!!
Z rozdziawionymi ustami patrzył na swoje zmasakrowane zwłoki. To
pozbawił go oka, wybił zęby, zmiażdżył nos i urwał rękę.
Chryste, jakim cudem?! Jakim cudem?!? Choć twarz była zmasakrowana,
wiedział, że patrzy na siebie. Jakim cudem?!? Nie, to nie prawda!
To nie on! To nie on do kurwy nędzy!!! Błagam!!! To nie on! To
nieon! Tonieon! Tonieontonieon!!! Nagle z głębi korytarza doszedł
odgłos chlupania. Coś zmierzało w jego stronę! Rzucił się do
pancernych drzwi, szarpnął je otwierając na oścież i wskoczył w
ciemność. Coś go usłyszało i ruszyło za nim w pościg. Nie wie
jakim cudem, ale znowu udało mu się wdrapać do jakiejś dziury i
zalec w niej. Był przerażony, potwornie przerażony. Chlupotanie
było coraz bliżej i wtedy usłyszał to: łupłupłupłup – to
serce, wali jak szalone! Boże i do tego tak głośno!!! Łupłupłup
– jakby jakiś szalony perkusista nawalał z całych sił w bęben.
Łupłupłup – Chryste panie, matko jedyna!!! Jest potwornie
przerażony, że słychać je w całym kompleksie, więcej, w całej
cholernej Zonie!!! Uspokój się!!! Uspokój debilu, inaczej znajdzie
cię!!! Słyszysz, znajdzie!... Łupłupłup! – wtem serce zamiera
i zalewa go kleista, prawie materialna cisza. Przez chwilę nic się
nie dzieje aż nagle… słyszy To, wyraźnie, blisko, bardzo blisko:
flap, flap, flap… powolne człapanie w zalegającej w pokoju
wodzie. Flap, flap… To zatrzymał się, słyszy jak węszy. Boże
węszy! Wyczuje go po zapachu!!! Uspokój się kurwa!!! Nie panikuj!
Nie panikuj, a będzie dobrze! Leży w ciemnościach, w wąskim
przewodzie wentylacyjnym ciągnącym się tuż pod sufitem. Wlazł do
niego w pokoju dyżurnego, kiedy usłyszał przeraźliwe wrzaski
Igora „Piąteczki” dochodzące z korytarza. Miał farta, wszedł
do tego pokoju bo chciał sprawdzić, czy nie znajdzie tu jakiś
fantów.
Kolejne
dwie rozgrywki na twardych zasadach za nami. Tym razem nikt nie
zginął, a oba wyścigi zakończyły się najpierw moi zwycięstwem,
a potem Zbyszka. Zabawne, że oba zwycięstwa od przegranej dzieliła
tylko jedna, ostatnia karta wieści. Trochę słabo się robi, gdy
się pomyśli, że tyle męczarni i wyrzeczeń mogło pójść na
marne, gdybyśmy tę kartę odkryli…
Jak
wspominałam wcześniej wprowadziliśmy małą modyfikację. Trochę
nas drażniła zasada reputacji, która miała niebywały, i sztuczny
dla nas, wpływ resocjalizujący. Negatywna reputacja każe gracza na
każdym kroku kartami wydarzeń oraz akcjami obozów więc właściwie
jest tylko sztucznym złodziejem cennych akcji, które wydajemy na
resocjalizację i stanie się przykładnym obywatelem Zony. Dlatego
wprowadziliśmy do kart wydarzeń karty tzw. tymczasowych obozów
bandytów, w których profity są tylko dla gracza z negatywną
reputacją. Gracze z neutralną a zwłaszcza z pozytywną reputacją
bardzo odczuwają, że są w tym miejscu niemile widziani. Taka
dobrana karta wydarzeń nakazuje wyłożyć na obszarze, gdzie stoi
bohater (nie może to być żaden obóz) żeton/kartę z tym obozem,
który ma taki sam status jak obozy z planszy. Wprowadziliśmy też
po kilka kart do obu talii wydarzeń, w których wprowadziliśmy
zdarzenia profitujące negatywną reputację, lub pozwalające taką
zdobyć np. okradając kogoś, zabijając itd., bo sam obóz to za
mało by grać na negatywnej reputacji. Modyfikacja na razie nie
spełniła swoich zadań, bo kart wydarzeń premiujących negatywną
reputację było zbyt mało i szybko rezygnowaliśmy z tej ścieżki
wyboru. Najpierw planowaliśmy dorobić tych kart tyle samo co ma
oryginał, ale tu baliśmy się o balans i na razie odpuściliśmy.
Mam jednak nadzieję, że mając na uwadze fakt, że pegi w tej grze
to +18, twórcy w dodatku nad którym pracują uwzględnią fakt, że
sztuczna resocjalizacja troszkę psuje klimat gry i coś z tym
zrobią. Bo poza tym jednym mankamentem gra bardzo nam się podoba i
będzie wracać na stół.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz