W
Zonie przesąd to nie kwestia wiary, w Zonie przesąd to kwestia życia
lub śmierci. Zona to nie jest normalny świat, w którym wszystko działa
na prostej zasadzie przyczyny i skutku. W Zonie jest tylko jedna
przyczyna, Wy, którzy do niej wchodzicie, a skutki?… Ich żadna logika
ani normalne prawa nie wytłumaczą. Bo Zona jest nieprzewidywalna, bardzo
kapryśna i nie wiedzieć czemu, jednemu Zona daje, a drugiemu Zona
zabiera. Nikt nie wie i nie pojmuje dlaczego? Dlaczego ktoś bez broni
wygrywa z potężnym mutantem, a ktoś obłożony ekwipunkiem i artefaktami
ginie w najsłabszej anomalii? Większość powie, szczęście, los sprzyja,
albo pech i los zabija. To prawda, ale malutka. Bardzo malutka. Bo ci co
znają choć troszkę Zonę wiedzą, że to Ona ma najwięcej do powiedzenia.
Jeżeli Zona powie „nie”, to choćbyście zaklinali, choćbyście żebrali i
błagali, choćbyście grozili, forsowali nie dacie rady. Każdy test
oblejecie, każdą walkę przegracie, stracicie wszystko, bo Ona tak chce!
Bo to jej świat, jej prawidła. Ale zanim wejdziecie w Zonę głębiej, Ona
zawsze powie wam uczciwie – wejdźcie, czekam – albo – odejdźcie, to nie
Wasz dzień. Posłuchacie, będziecie żyć, nie posłuchacie, zapłacicie
najwyższą cenę. A uwierzcie, Zona wchodzi w najgłębsze zakamarki umysłu i
duszy i Zona wie, co dla każdego jest „najwyższą ceną”, czego się boi.
Dlatego zanim wejdziecie w Nią głębiej musicie zrozumieć, że w Zonie
jest tylko jedno prawo, jej prawo! Nie ma w nim opisanych prawideł, nie
ma w nim paragrafów, ani prawa do odwołania od wyroku. Albo się z tym
godzicie i płacicie cenę, którą od Was zażąda, albo spada na Was kara.
Dlatego jeśli losowość, przesąd, zabobon, nie podoba Wam się, boicie się
tego, wyśmiewacie, odejdźcie, to nie świat dla Was!... Co się tak
gapicie? Ogień przygasa, dołóżcie.
Jeden z nowicjuszy dorzuca do
ogniska kilka drewienek. Wszyscy siedzą w milczeniu trawiąc słowa
Dziadka. Są w Wiosce, przystani, w której czekają na świt, by ruszyć na
Wielką Przygodę. Przyszli do Zony, by zostać stalkerami, by się dorobić,
a niektórzy by zdobyć ogromne bogactwo Sarkofagu. Patrzą na Dziadka,
którego oczy kryją ciemne okulary przeciwsłoneczne i kalkulują. Nie
wiedzą, że on wie, że mu nie wierzą, że podejrzewają, że powiedział im
to tylko po to, by zrezygnowali, by odeszli z powrotem do normalnego
świata, bo on i jemu podobni kombinują, by odstraszyć konkurencję, by
samemu bogacić się na Zonie albo zdobyć skarb Sarkofagu. Dziadek nie
mówi nic więcej, oni nie mówią nic więcej. Czekają świtu, a gdy nastaje
żegnają się chłodno i ruszają w głąb Zony. Dziadek wie, że już nikt
więcej ich nie zobaczy. Smutno kiwa głową siedząc samotnie przy
dogasającym ognisku. Los, zabobon, przesąd. Gdyby zostali dłużej
zobaczyliby doświadczonego stalkera, który podchodzi do niego i daje mu
mały artefakt. Gdyby zostali dłużej, mogliby zapytać, dlaczego mu dał
ten artefakt, i usłyszeliby odpowiedź, że w podzięce za szczęśliwy
powrót, bo Dziadek mu go przepowiedział. Gdyby zostali dłużej, a
doświadczony stalker miałby ochotę, powiedziałby im też, że Dziadek to
najstarszy i najbardziej doświadczony stalker, który zdobył tak wiele
artefaktów i zabił tak wiele mutantów, że nazywano go Sergiej pięć
szóstek. Powiedziałby im też, że pewnego dnia, o tak bez przyczyny Zona
zabrała mu oczy, zabrała mu część pamięci, zabrała mu siły i uwięziła tu
na wieki wieków dając pewność, że jeśli tylko opuści jej granice zeżrą
go nowotwory i umrze w potwornych mękach. Dała mu też dar ostrzegania
innych, to co powiedział, zawsze się spełniało. Gdyby zostali dłużej
może by przeżyli… ale tylko może, bo człowiek ma taką naturę, że często
odrzuca losowość, zabobon, przesąd, kieruje się tylko rozumem,
matematyczną kalkulacją, wierzy, że rządzi swym życiem, kieruje losem. W
Zonie tacy ludzie i to co się z nimi stało w Zonie, stają się częścią
mrocznych opowieści, które stalkerzy opowiadają sobie przy ognisku…
Tekst: Zbigniew Tomecki
Wczoraj i dziś rozegraliśmy łącznie 4 partie. Wszystkie na twardych
zasadach bez home rules. Wszystkie skończyły się śmiercią stalkerów,
którymi poruszaliśmy się w Zonie. Pierwsza partia z wczoraj zakończyła
się naszą szybką śmiercią. W czwartej turze mieliśmy komplet obrażeń i
urazów i oboje umarliśmy robiąc przymusowe testy z kart wydarzeń
obszarów na których staliśmy. Druga partia miała już dłuższy przebieg,
Zbyszka Najemnik miał sporo szczęścia i bardzo długo jechał na samych
obrażeniach, natomiast moje postacie umierały jak muchy. Dopiero trzecia
postać, Mistyk, realnie włączył się do wyścigu do Sarkofagu. Niestety
na trzy tury przed końcem partii Zbyszka zabiły testy w Sarkofagu,
natomiast moja postać umarła w Prypeci rozszarpana przez mutanty.
Dzisiaj pierwsza partia trwała 2 tury i zakończyła się naszą sromotną
porażką. Zbyszek grał Naukowczynią, a ja Odmieńcem. Wszystkie testy były
katastrofą, a ostatni cios zadała przedwczesna emisja windując nasze
urazy do czterech i zabijając nas daleko od tajnych obiektów, a co
dopiero Sarkofagu! Druga partia również zakończyła się naszą śmiercią,
choć tu tanio skóry nie oddaliśmy. W tej partii szczęście przez chwilę
uśmiechało się do mnie, bo gdy Zbyszek umarł dwa razy, mój Odmieniec
coraz lepiej sobie radził. Zbyszkowi zaczęło iść dopiero przy trzecim
odrodzeniu. Ale to nie był nasz dzień na wchodzenie do Zony, jak i
wczoraj. Szczęście trwało krótko, a potem wszystko obróciło się
przeciwko nam. Bilans, ja wczoraj umarłam 4 razy, Zbyszek 2, a dzisiaj
ja umarłam 2 razy a Zbyszek 4. I jak tu nie wierzyć w przesądy?








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz